pl ua eng
trasa polska
 
 
 
 
 
 
 

Pamiatki z czasów Jana III

Śladami intensywnych związków łączących Jana III Sobieskiego z terenami między Lubaczowem – Jaworowem i Żółkwią jest, obok dużej i cennej spuścizny epistolarnej, także dyplomatyka starościńska, a później marszałkowska, hetmańska i królewska. Podobnie jak listy do królowej Marii Kazimiery, których znaczna część sygnowana była z Żółkwi lub Jaworowa, także liczne dyplomy i przywileje wydawała kancelaria Sobieskiego podczas jego pobytu w tych dwóch ośrodkach ruskich majętności ziemskich. Na podstawie różnych źródeł znanych jest obecnie kilkadziesiąt aktów prawnych tego typu, czy to z oryginałów zachowanych w archiwach polskich i ukraińskich, czy tylko z ogólnych wzmianek. Sobieski wydawał je dla mieszczan Cieszanowa (1681r.), Janowa (1693r.), Jaworowa (1670, 1679, 1684, 1692r.), Płazowa (1682r.), Potylicza (1680r.), Lubaczowa, a także dla szlacheckich dzierżawców (Wierzbiny i Zawadów, 1663, 1678r.), zamożnych włościan (Jażów Stary, 1670r.; Radruż, 1684r.; Szkło, 1684r.; Wierzbiany, 1688r.), karczmarzy (Jaworów, 1671r.) i młynarzy (Zawadów, 1687r.).

Duża liczba dokumentów, głównie dotyczących odnowienia erekcji, powiększenia uposażenia odnosi się do parafii i kapłanów ruskich w: Baszni (1685r.), Bruśnie Starym (1679r.), Czernilawie (1678r.), Drohomyślu (1685r.), Jaworowie (1672, 1676, 1682r.), Jażowie Nowym (1679r.), Kobylnicy Ruskiej (1681r.), Kobylnicy Wołoskiej (1679r.), Lipowcu (1684r.), Nowym Lublińcu (1679r.), Radrużu (1682r.), Smolinie (1680r.), Starym Lublińcu (1689r.), Zawadowie (1684r.). Szczególną opieką darzył Sobieski monastery bazyliańskie - męskie w Czernilawie (połowa lat 50. XVII w.), Jażowie Starym (1688r.), Szczepłotach (1678r.), Krechowie i Żółkwi, a także w żeński w Jaworowie. Jan Sobieski, jeszcze jako hetman, a później król utrzymywał przyjacielskie stosunki z Józefem Szumlańskim, prawosławnym, a później unickim biskupem lwowskim, dążąc do polepszenia relacji między dwoma głównymi wyznaniami. Starania króla w tym zakresie uwieńczone zostały już po jego śmierci, gdy w 1700 roku bp Szumlański wraz z wiernymi eparchii lwowskiej przyjął oficjalnie unię.

Materialnymi śladami z czasów Jana Sobieskiego na terenie między Lubaczowem a Jaworowem i Żółkwią są przede wszystkim zabytki sztuki, szczególnie te związane z królewskim mecenatem, ale też powstałe w kręgu jego oddziaływania. Jan Sobieski, przy swoich licznych obowiązkach, żywo interesował się sztuką i kulturą. Od najmłodszych lat uprawiał m. in. malarstwo. W jednym z listów do Marysieńki skarżył się, że ta nie przysyła mu do Żółkwi farb do malowania, którym zabawiał się dla zabicia niekiedy nadmiernie wlokącego się czasu. Często odwiedzał rzemieślników, złotników, malarzy, którzy zatrudnieni byli przy licznych królewskich inwestycjach artystycznych. Koncentrowały się one w dużych miastach, głównie w Warszawie i we Lwowie, ale objęły także Żółkiew i Jaworów.

Król dokonał przede wszystkim generalnej przebudowy i rozbudowy zamku żółkiewskiego, który wyrósł do rangi jednej z najważniejszych rezydencji królewskich. Prace objęły również dwór jaworowski. Budynek ten zachował swą wiejską kameralność i swojskość wyrażoną chociażby w drewnianym materiale, z którego był zbudowany on sam i towarzyszące mu pawilony dla gości. Siedziby te posiadały jeszcze charakter obronny, ale już wzorem rezydencji wilanowskiej wokół nich rozciągały się wspaniałe otwarte ogrody, doskonale zaplanowane, wypełnione fontannami, rzeźbami, grotami i altanami. Odpowiadały one zamiłowaniu króla do natury, czym różnił się od swej ukochanej Marysieńki, która zazwyczaj nie lubiła mieszkać „na wsi”.

Wokół monarszych siedzib powstawały mniejsze lub większe dwory szlacheckie. Ze względu na ciągle niespokojne czasy kontynuowały one wypracowane wcześniej rozwiązania sytuujące dwór w systemie drewniano-ziemnych obwarowań, często jeszcze w starym – ścianowym i bastejowym, czy już w nowoczesnym systemie bastionowym. Po zameczkach tego typu, wzniesionych wcześniej lub przebudowanych w czasach Jana III zachowały się jeszcze czytelne ślady, np. umocnienia ziemne w Niemirowie, Nowym Siole, Magierowie, Oleszycach. Na czoło wysuwają się pozostałości dworu oleszyckiego hetmana Mikołaja Hieronima Sieniawskiego. Reprezentował on wypracowane za panowania Jana III Sobieskiego klasyczne rozwiązanie skromnej, wiejskiej siedziby szlacheckiej z czterema narożnymi alkierzami dostawionymi do głównego korpusu. Dwór położony był na wyniosłym ziemnym okopie usypanym według tradycji rękami jeńców tureckich.

Swoje umocnienia posiadały również miasteczka. Były to przeważnie ziemne wały z drewnianymi parkanami. Jedynie Żółkiew obwiedziona była murami z basztami i bramami. Mur obronny, który okazał swą przydatność podczas najazdu tatarskiego w 1672 roku, posiadał również monaster w Krechowie. Świątynie obydwu obrządków, głównie wiejskie cerkwie, opierały swe militarne znaczenie na obronnym położeniu i drewnianych parkanach. Niekiedy jednak i one były specjalnie fortyfikowane (Horyniec).

Z czasów Jana Sobieskiego pochodzą interesujące przykłady architektury sakralnej. Skromne rozwiązana późnorenesansowe, będące kontynuacją osiągnięć architektonicznych kolegiaty żółkiewskiej, reprezentują na interesującym nas terenie najstarsze murowane świątynie łacińskie: kościół w Niemirowie (1640r.), czy nieco młodszy kościół podominikański, później parafialny w Jaworowie (1645r.). Zakon dominikański, dzięki fundacji rodziny Sobieskich, a głównie Teofili z Daniłowiczów, matki króla, otrzymał wspaniałą świątynię w Żółkwi (1653-1655). Nieco skromniejsza jest świątynia podominikańska w niedalekich Wielkich Oczach, której budowę zaczął w 1667 roku przyjaciel Jana Sobieskiego – Andrzej Modrzewski. Dominikanie usadowili się również w Cieszanowie, gdzie na przełomie lat 60 i 70. XVII wieku posiadali drewnianą świątynię. Jan III sprowadził do Żółkwi ss. Dominikanki (1682r.). Przy wsparciu finansowym króla i zaangażowaniu jego nadwornego architekta Jana Bebera powstała tam również synagoga (1692-1700).

Pod względem liczby zachowanych świątyń ważne miejsce w spuściźnie architektury sakralnej okolic Lubaczowa, Jaworowa i Żółkwi wysuwają się drewniane cerkwie. Istnieje tu grupa unikalnych świątyń powstałych w końcu XVI wieku (Gorajec, Radruż, Potylicz, Wola Wysocka). Ich kontynuacją były świątynie wzniesione za Jana Sobieskiego. Mimo niepokojów wojennych powstało ich co najmniej kilkanaście. Niestety w ciągu kolejnych stuleci, a także w ostatnich latach ich liczba stale spada. W 2005 roku spłonęła m. in. cerkiew w podjaworowskim Załużu, która według napisu nad drzwiami wejściowymi była zbudowana w 1681 roku „za króla 3 Iana Sobieskiego”. Król wspierał w 1682 roku budowę murowanej cerkwi przy monsterze bazyliańskim w Żółkwi, która później została rozbudowana do obecnej postaci. Działalność fundacyjną ojca kontynuował również królewicz Jakub Sobieski. Wzniesiona w 1720 roku cerkiew p.w. św. Trójcy w Żółkwi powstała przy jego udziale finansowym. Do dziś siedemnastowieczną metrykę posiadają cerkwie w Jaworowie (cerkiew p.w. Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy, 1670r.), Jażowie Starym (1638r.), Krechowie wsi (2 poł. XVII w.). Obok cerkwi do najbardziej interesujących przykładów drewnianej architektury sakralnej należą towarzyszące świątyniom dzwonnice. W okolicach Jaworowa wykształciła się nawet ich specyficzna odmiana, charakteryzująca się rozbudowanym zwieńczeniem piętra (Jaworów, Jażów Nowy, Jażów Stary, Załuże).

Za czasów Jana III w świątyniach obydwu obrządków czczone były łaskami słynące obrazy Matki Boskiej. U dominikanów w Żółkwi cześć odbierał obraz Matki Boskiej Różańcowej zwanej Żółkiewską, a w kościele w Janowie znajdował się łaskami słynący obraz Matki Boskiej Janowskiej. Siedemnastowieczne korzenie posiada również kult Matki Boskiej w wizerunku cieszanowskim. Z kolei w monasterze w Krechowie od XVII wieku do chwili obecnej cześć odbiera ikona św. Mikołaja, do której później dołączyła cudowna ikona Matki Boskiej Werchrackiej.

W zamku żółkiewskim czynna była pracowania artystyczna, w tym też malarska, która działała na potrzeby królewskiego dworu. Malarski wystrój zamku oraz istniejące królewskie zbiory malarstwa nie zachowały się do naszych czasów, ale o niegdysiejszym poziomie mecenatu Jana III w tym zakresie świadczą ufundowane przez króla obrazy batalistyczne zdobiące wnętrze kolegiaty w Żółkwi, a obecnie przechowywane w zbiorach muzealnych. Ogromnych rozmiarów płótna ukazujące królewskie zwycięstwa w bitwach z Turkami pod Chocimiem, Wiedniem i Parkanami są dziełem najlepszych ówczesnych malarzy pozostających na usługach dworu królewskiego: Marcina Altomonte i Andrzeja Stecha. Do tematyki batalistycznej sławiącej „wyprawę na czambuły tatarskie” hetmana Sobieskiego należy również płaskorzeźba na elewacji pałacu w Wilanowie (k. XVII w.) i grafika wykonana na zamówienie króla przez holenderskiego rytownika Romeyna de Hooghe według rysunku królewskiego sekretarza i uczestnika wyprawy Franciszka Gratty (ok. 1675r.).

W Lubaczowie możemy podziwiać dzieła innych twórców z kręgu mecenatu artystycznego Jan III - Jana Tricjusza i Jerzego Eleutera Siemiginowskiego. Na wystawie w Muzeum Kresów znajduje się reprezentacyjny portret Marka Matczyńskiego, wojewody ruskiego przypisywany Tricjuszowi (ok. 1693r.), a wewnątrz konkatedry dużych rozmiarów scena „Ekstazy św. Marka Ewangelisty” autorstwa Siemiginowskiego (lata 90. XVII w.). Do czasów II wojny światowej również na wyposażeniu pałacu Ponińskich w Horyńcu znajdowały się interesujące portrety pary królewskiej: Jana III i Marii Kazimiery.

Żółkiew za czasów Jana Sobieskiego była również jednym z największych ówczesnych ośrodków malarstwa ikonowego. Pod opieką Jana III działali tu słynni malarze ikon, w tym Iwan Rutkowicz. Jest on autorem jednego z cenniejszych dzieł sztuki ikonowej końca XVII wieku tzw. „ikonostasu żółkiewskiego” (ob. w Muzeum Narodowym we Lwowie). Inne dzieła mistrza można podziwiać wewnątrz cerkwi w Krechowie wsi (współautor ikonostasu, 1689r.), Potyliczu (ikona Deesis, 1683r.), Woli Wysockiej (rząd apostolski i diakońskie wrota, 1688-1689). Z warsztatem Rutkowicza związany jest zapewne ikonostas z 1708 roku oraz polichromia ścienna w p.w. Narodzenia Przenajświętszej Bogarodzicy w Żółkwi. Inny, równie ważny malarz ośrodka żółkiewskiego, Bazyli Petranowicz, jest autorem malarskiej dekoracji carskich wrót w ikonostasie w Krechowie wsi oraz zapewne również ikonostasu cerkwi p.w. Trójcy w Żółkwi (1728r.).

Dzieła mistrzów żółkiewskich możemy podziwiać również w okolicach Lubaczowa. W ikonostasie cerkwi w Żukowie występuje ikona Michała Rutkowicza, zapewne syna Iwana, a pobliskim Gorajcu ikona Matki Boskiej Opieki, na której ukazane zostały postacie króla Jana III Sobieskiego i królowej Marii Kazimiery (XVII/XVIII w.). Do dziedzictwa kulturowego Lubaczowa stale należy tzw. „ikonostas lubaczowski”, związany z miejscową cerkwią św. Mikołaja, a pochodzący według tradycji z jednego z okolicznych monasterów bazyliańskich. Zabytek ten, obecnie znajdujący się w wystroju Soboru Metropolitalnego w Przemyślu, jest również dziełem malarzy z ośrodka żółkiewskiego (k. XVII w.).

W Żółkwi występują również cenne zabytki sztuki rzeźbiarskiej. Są to nagrobki rodziny królewskiej w kolegiacie i dawnym kościele dominikanów ufundowane przez Jana III, a wykonane przez jednego z najwybitniejszych rzeźbiarzy i architektów europejskich przełomu XVII i XVIII wieku Andrzeja Schlűtera. Liczne rzeźby parkowe i ozdoby zamku królewskiego w Żółkwi i dworu w Jaworowie nie przetrwały do naszych czasów.

W centrum uwagi króla znajdowało się również rzemiosło artystyczne. O ile w architekturze i malarstwie gust królewski skłaniał się do wzorów antycznych, to w bogactwie stroju, zdobnictwie broni, Jan III, jako typowy Sarmata, lubował się we wzorach orientalnych. Część swoich strojów, wykonanych z drogocennych tkanin, kazał przy końcu życia przerobić na ornaty i obicia sprzętów kościelnych do kolegiaty w Żółkwi. W kręgu mecenatu królewskiego działała również kaflarnia w Glińsku, w której wyrabiano „według upodobania pańskiego” kafle na piece do pałaców w Złoczowie, Pomorzanach i Jaworowie. W Żółkwi czynna była również odlewnia wytwarzająca oprócz armat także dzwony.

Po burzliwym wieku XVII, w którym przypadło panowanie Jana III Sobieskiego, pozostało w okolicach Lubaczowa, Niemirowa i Żółkwi wiele krzyży i mogił. Rozrzucone są one po osadach, polach, lasach, wszędzie tam, gdzie doszło do tragicznych wydarzeń związanych z najazdami tatarskimi. Są to przeważnie miejsca pochowku zamordowanych mieszkańców lub poległych żołnierzy. Niekiedy jednak lokalny przekaz, nieco paradoksalnie, mówi o mogile zabitych Tatarów i ich dowódców. Po kilkuset latach zatarły się już w pamięci mieszkańców daty i okoliczności powstania tych zabytków. Wiele z nich przestało istnieć i znanych jest tylko z archiwalnych wzmianek. Jednak archaiczna forma zachowanych do dziś kamiennych krzyży, zwanych „Turkami”, wskazuje na ich odległą metrykę, sięgającą XVII-XVIII wieku. Istnieją one obecnie w Baszni Dolnej, Lisich Jamach, Lubaczowie, Podemszczyźnie, Radrużu, Starym Dzikowie (Lebiedzie). W Glińsku pod Żółkwią na mogile występuje kapliczka słupowa określana przez okoliczną ludność jako „Turok” („Turek”). Z kolei w Niemirowie kopiec mogilny wieńczy tajemnicza kolumna zwana „św. Markiem”.

Miejscowa społeczność upamiętniła w przeszłości nie tylko mogiły, ale także miejsca, w których doszło do zwycięskich bitew i potyczek, a przede wszystkim do uwolnienia z tatarskiej niewoli. Są to kapliczki w Bruśnie Nowym i Nowinach Horynieckich z XIX wieku, a także kolumna tatarska w pobliżu monasteru w Krechowie (XVIII-XIX w.?). Swoistym pomnikiem z czasów Jana Sobieskiego jest kronikarski napis na ścianie siedemnastowiecznej cerkwi w Jażowie Starym: „Turki R. P. 1672”.

Z mogiłami, krzyżami, kapliczkami, świątyniami oraz miejscami walk i losami poszczególnych mieszkańców zabitych lub wziętych jasyr związanych jest wiele opowieści i legend. Przekazywane z pokolenia na pokolenie, zdążyły na trwale wrosnąć w lokalną tradycję. Do szczególnie interesujących należą przekazy związane z pobytem i ciekawym zdarzeniem, w którym uczestniczył król Jan III Sobieski (np. Horyniec, Krechów, Starzyska).

Obecność króla w lokalnej tradycji świadczy o stałej popularności jego osoby wśród mieszkańców niezależnie od ich narodowości. Od XIX wieku można nawet mówić o kulcie Jana III, który w wielu przejawach utrzymuje się do dziś. Okazją do manifestacji pamięci o Sobieskim są przede wszystkim kolejne rocznice zwycięskiej bitwy pod Wiedniem. W Cieszanowie, w 200. rocznicę tego wydarzenia, społeczność miasta ufundowała pomnik, na którym zamieszczono dwie tablice z polskim i ruskim tekstem. Jest to do dziś dobry przykład zgodnego współżycia obydwu nacji. Monument ten upamiętnia jednocześnie zwycięską bitwę z Tatarami hetmana Sobieskiego w 1672 roku. Podobna idea przyświecała mieszkańcom Niemirowa, którzy również w 1883 roku wystawili na rynku obelisk ku czci zwycięscy spod Wiednia, a wcześniej Niemirowa. Również Żółkiew uczciła 200. rocznicę wiktorii wiedeńskiej poprzez ufundowanie tablicy w kolegiacie. Nie zachowany do dziś pomnik Jana III stanął na rynku żółkiewskim w 1903 roku, w 220 rocznicę bitwy. W tym czasie na elewacji pałacu w Horyńcu umieszczono kamienny herb króla. W Łazienkach Niemirowskich, zapewne w latach 30. XX wieku ustawiono pomnik z popiersiem Jana III. Kolejne formy upamiętnianie powstały po II wojnie światowej: w Narolu (pomnik, 1972r.), Wielkich Oczach (kapliczka przy kościele, 1983r.) i w Jaworowie (tablica w kościele, 2003r.).

Obok dzieł sztuki, pomników i pamiątek z czasów Jana Sobieskiego, ważne znaczenie dla podtrzymania pamięci o jego osobie spełniają związane z nim atrakcje przyrodnicze i pomnikowe drzewa. Natura zawsze była bliska Janowi III, który był miłośnikiem myślistwa, a przy swoich rezydencjach z upodobaniem zakładał wspaniałe ogrody. Nic też dziwnego, że na bazie ogromnej popularności króla w szerokich kręgach społeczeństwa przypisywano mu udział w zasadzeniu lub chociażby krótki odpoczynek pod szczególnie okazałymi drzewami (m. in. w Lubaczowie, Łukawcu, Sieniawce, Kobylnicy Ruskiej). W ten sposób dokonuje się miejsce swoiste połączenie natury i tradycji kulturowej. Ponadto lokalne przekazy, często potwierdzone przez fakty historyczne, przypisują Jana III Sobieskiego do miejsc, gdzie lubił odpoczywać. Na terenie Żółkwi takim miejscem jest góra „Haraj”, a w Janowie - Królewska Góra lub Królewski Nos nad Stawem Janowskim.

Z kolei na tradycji związanej z wykorzystaniem przez Jana Sobieskiego leczniczych właściwości wód roztoczańskich korzystają funkcjonujące tu uzdrowiska. Wprawdzie historyczne przekazy dotyczą głównie tzw. „wód jaworowskich” ze Szkła, ale dla założycieli łazienek horynieckich, a także niemirowskich, sam fakt wystawienia przez Sobieskiego pozytywnej opinii o walorach kąpieli zdrowotnych miał równie ważne znaczenie. Ten swoisty zabieg marketingowy doskonale się sprawdza po dziś dzień w Horyńcu-Zdroju.

 


 

trasa ukraiska
 
 
 
 
4kolory
page
© 2011 UG Lubaczów | Kontakt Projekt był współfinansowany w ramach programu polskiej współpracy rozwojowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP w 2011 r. Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP. realizacja: tio interactive
Strona, którą Państwo odwiedzacie jest dostępna na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz osób i instytucji, wymienionych w podpisie tekstu/zdjęcia. Utwór powstał w ramach programu polskiej współpracy rozwojowej realizowanej za pośrednictwem MSZ RP w roku 2011. Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu, pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji o stosowanej licencji, o posiadaczach praw oraz o programie polskiej współpracy rozwojowej.